Edward Audio HOME

Wstęp

Czy „cyfra” rzeczywiście nie ma szans z winylem?

Winyl przeżywa renesans. Czarne krążki wróciły do sklepów płytowych, ponownie uruchamiane są tłocznie, sprzedaż nowych płyt winylowych notuje nieoczekiwany wzrost. Pytanie, dlaczego?

Powodów jest zapewne tyle, ilu użytkowników czarnych płyt. Część osób posiada już kolekcje płytowe, których nie chce się pozbywać. Innymi kieruje sentyment do czasów młodości, gdy winyl był najlepszym dostępnym nośnikiem dźwięku. Część z kolei pragnie mieć w domu gramofon – niebanalne urządzenie mechaniczne, wymagające od właściciela wiedzy dotyczącej jego regulacji i użytkowania.

Dla dużej części użytkowników decydującym powodem jest po prostu jakość dźwięku. Liczni miłośnicy winylu uważają go za najdoskonalszy nośnik ulubionych nagrań, z którym nie mogą się równać płyty kompaktowe. Według pojawiających się w audiofilskim światku opinii, „cyfra” brzmi sztucznie: płasko, plastikowo, nienaturalnie, a nagrania odtwarzane ze źródeł cyfrowych obciążone są nieznośnym „cyfrowym nalotem”, łatwym do wychwycenia przez bardziej wrażliwych słuchaczy.

Czy rzeczywiście?

Czy przekształcenie nagrania analogowego do postaci cyfrowej zawsze musi równać się z nieodwołalną degradacją brzmienia? Czy nagranie cyfrowe zostanie – jak twierdzą niektórzy – pozbawione życia i wyprane z emocji?

A może konwersja analogowo-cyfrowa nie spowoduje absolutnie żadnych zmian w jakości dźwięku i efekty „cyfryzacji” nie będą w ogóle słyszalne?

Nasz prosty test jest próbą przyjrzenia się przynajmniej części z powyższych zagadnień.